1 Tak tedy dokonałem
żywota swego bieg,
do nieba odejść chciałem,
na swój ojczysty brzeg.
Uwiądłem z narzekania,
opad--y członki z sił
dla biedy i wzdychania.
U boga będę żył.
2 Po wszystkie moje lata
z mych wielu ciężkich strat
poznałem marność świata
i wąski w niebo ślad.
Jam nigdy nie przebywał
w ogrodzie pełnym róż,
w dostatkim nie opływał
wśród ciągłych życia burz.
3 Jak często narzekałem,
gdy mi dopiekał ból,
ochłody wyglądałem,
jak wiewu z rajskich pól.
Czy długo w mej niedoli
Pan da mi wieniec wić,
czy prędko mi pozwoli
do odpoczynku wnijść?
4 O, dzięki Bogy, minął
ten czas bolesnych łez!
Pan mi łaskawie skinął
i łzy już otarł z rzęs,
Zbawienie już mym działem,
a spoza śmierci wrót
tam w górze ujrzeć śmiałem
cudowny Boży gród.
5 Wy o tym pamiętając,
przemóżcie smętek swój,
narzekań zaprzestając,
bojujcie wiary bój!
Bóg skończył me cierpienia,
ułożył mnie do snu,
o, za to dziękczynienia
serdeczne złóżcie Mu!
6 Wszak znowu się ujrzymy
w ozdobie nowych ciał
i wiecznie się złączymy
do nowych pieśni chwał.
Na nowej, wiecznej ziemi
Pan wszystkich zbiera nas
i ze stadami swymi
na wieki będzie pasł.
7 O, z Bogiem, moi mili!
Już oto żegnam was!
Pan w bólu was posili,
ochłody sprawi czas.
Do nieba się gotujcie,
tam jest ojczysty dom,
tam oczy swe kierujcie,
gdzie kres pielgrzymim dniom!
Source: Śpiewnik Ewangelicki: Codzienna modlitwa, pieśń, medytacja, nabożeństwo #935